"Klimat Profesjonalny"
fotografie zapomnianych zawodów

Fotografie Tomasza Hutela



Honorowy patronat Prezydent Miasta Sopotu

wydano w w koedycji: wydawnictwo "Bernardinum"
i ACK UG


Tytuł albumu Klimat profesjonalny'' znalazł swoje źródło w aurze niebanalnych profesji, które choć mają korzenie w 'wielowiekowej tradycji polskiego rzemiosła, także artystycznego, to w skomputeryzowanej cywilizacji nowego wieku często odchodzą w niepamięć. Nazwy większość z nich są już tak archaiczne, że aż niezrozumiałe dla współczesnego człowieka który wspinanie się na wyżyny własnego wysiłku zamienił na spacer po Krzemowej Dolinie. Niestety, z trudem dostrzegamy dziś talent niejednych sprawnych rąk, a przecież piękno wykreowanego dzieła przypomina akt stworzenia. Oto z pozornego chaosu rozrzuconych w warsztacie materiałów i narzędzi powstaje rzecz niezwykła. W dłoniach mistrza przedmiot użytkowy pretenduje do miana sztuki, a jego ranga wzrasta, jeśli nie jest seryjnym egzemplarzem, ale unikatem. Pomysł wydania albumu narodził się podczas tworzenia wystawy poświęconej architekturze sopockich kamienic. Napotkani wówczas szczęśliwym trafem kominiarze stali się inspiracją do bliższego przyjrzenia się przedstawicielom innych rzadko obecnie wykonywanych zawodów. Panowie przechadzający się po uliczkach miasta w wyjętych z dawnej epoki cylindrach bardzo rozbudzili wyobraźnię fotografa, a przeprowadzona kwerenda upewniła go w przekonaniu, że warto zadbać o należytą dokumentację ich niecodziennej działalności. Tak na liście znalazło się dwudziestu jeden pasjonatów, którzy odkrywają przed nami świat na biało-czarnych fotografiach.

Praca z nimi przebiegała dwoma torami. Ten pierwszy to oczywiście techniczna strona projektu, którego celem było wykonanie cyklu portretów klasycznych metodą analogową, odrzucającą całkowicie użycie aparatu cyfrowego. Natomiast drugi to  niekończące się magiczne rozmowy, które poprzedzały naciśnięcie spustu i wyzwolenie migawki.

Opowiadane historie układały się w anegdoty, sentencje a nawet w legendarne sagi rodzinne, które udowadniają, że  rodzaj pracy warunkuje sposób myślenia o życiu i bywa dziedziczny "Podróże w czasie" z tymi ludźmi były bezdenną kopalnią wiedzy i  bezcennym doświadczeniem, a nie jedynie możliwością spotkania bezdusznie pozujących modeli. Uczyły pokory wobec darów natury, ale także dawały wiarę w zdolności i potęgę rozumu. Uświadamiały, że materię można adaptować do najbardziej nawet oryginalnych celów. Wszak od zarania dziejów wiadomo, że potrzeba jest matką wynalazku. Nowatorskie rozwiązania były imponujące, zaś różnorodność wykorzystywanych w pracy akcesoriów, nierzadko samodzielnej produkcji, robiła ogromne wrażenie.

Najbardziej wymownym elementem portretu były ręce fotografowanej postaci. Faktura i kształt tej części ciała wskazywały na zaangażowanie i staż rzemieślnika. Były jednocześnie lustrem, w którym odbijały się jego zawodowe losy, a ślady ran przywoływały na myśl zapisane czcionka karty życiorysów.

Początkowe skrępowanie przed obiektywem mijało stopniowo w trakcie dialogu, bowiem niszowe profesje zostały docenione i dowartościowane laurem szacunku. Tremę zastępowały wówczas duma i radosne poczucie spełnienia
.
Misją fotografii jest balsamowanie czasu - to określenie André Bazina odzwierciedla siłę dokumenty i potrzebę zachowania chwili dla potomności. Perforowana taśma spełnia dzięki takiemu spojrzeniu zadanie archiwum. Chemia wkracza w alchemię. Poznajemy fakty, ale jednocześnie nie tracimy ducha niepowtarzalnych miejsc i razem z ich gospodarzami gościmy w rozmaitych sceneriach.

Fotografia jest także pismem światła. Tomasz Hutel pragnie, aby światło to odsłoniło ciemną  kurtynę zapomnienia, za którą ukrywa się ów właśnie klimat profesjonalny.

Małgorzat Michalska